![]() |
|
Dawidowy. Pan swiatloscia moja i zbawieniem moim: Kogoz bac sie bede? Pan ochrona zycia mego: kogoz mam sie lekac? Gdy nacieraja na mnie zloczyncy, aby pozrec cialo moje — sa oni moimi wrogami i nieprzyjaciolmi — potkna sie i upadna. Chocby rozbili przeciwko mnie obozy, nie uleknie sie serce moje, chocby wojna wybuchla przeciw mnie, nawet wtedy bede ufal. O jedno prosilem Pana, o to zabiegam: abym mogl mieszkac w domu Pana przez wszystkie dni zycia mego, by ogladac piekno Pana i by odwiedzac swiatynie jego. Bo skryje mie w dzien niedoli w szalasie swoim, schowa mnie w ukryciu namiotu swego, postawi mnie wysoko na skale. (...) Nie wydaj mnie na pastwe wrogow moich, bo falszywi swiadkowie powstaja przeciwko mnie i dysza gwaltem! Ja jednak wierze, ze ujrze dobroc Pana w krainie zyjacych. Miej nadzieje w Panu! Badz mezny i niech serce twoje bedzie niezlomne! |
|